głęboko. - Droga pani, czy mogę liczyć na wybaczenie? Moi słudzy powinni byli tamtego

- Tamtej nocy w Hongkongu - powiedziała cicho - wykorzystaliśmy się wzajemnie i oboje mieliśmy tego świadomość. Dlatego zaproponowałam, byśmy nie wymieniali nazwisk, a ty się zgodziłeś. Gdybym oczekiwała czegoś więcej...
promiennie.
- Skoro jesteś taki zajęty, dlaczego pofatygowałeś się do Balfour House?
- Oczywiście, że wysiądziesz, moja droga. Twój kuzyn czeka.
Zsiadłszy z konia przed jednym z długiego szeregu eleganckich domów, stwierdził, że
- Liz Sweeney? - Kiedy Gloria przytaknęła, tamta pokręciła głową. - Nie, nie widziałam. Nie było jej w klasie.
- Co się stało?
- Prawdę mówiąc, milordzie, ostatnio nawet nie miałam czasu, żeby to sprawdzić, ale
Dobiegł ich jakiś hałas.
zrobiła na nim piorunujące wrażenie już w chwili, gdy pierwszy raz ujrzał ją w swoim
przez kuzyna.
pominąć któryś etap i wcześniej doprowadzić sprawę do końca, ale zdecydowanie odpędził od
- Nie szukam zastępstwa.
- Nie...

eleganckich siedzib z ogrodami? Wytworny West End wydawał się jednak bezpieczniejszy

Ale w końcu to tylko przejażdżka.
Podszedł do Hope, stanął na wprost niej.
- Jak ci się mieszka z moim starszym bratem? - spytała Hope, przysiadając się do Klary w ogrodowej altanie.

- Dlaczego mieliśmy mu odczytywać jego prawa?

W końcu zachował się jak ostatni kretyn! Z wściekłością szarpnął wodze i zatrzymał konia na skraju urwiska. Za bardzo naciskał. Działał zbyt szybko i zbyt natarczywie. Na swoją obronę miał tylko to, że stracił głowę, bo nigdy dotąd nie spotkał się z takim oporem. Kobiety same do niego lgnęły. Miał dość zdrowego rozsądku, by wiedzieć, że jego tytuły i pozycja działają na nie jak magnes. Prawdą było również to, że lubiły go, bo on je lubił. Kochał ich łagodność, poczucie humoru, a rozumiał słabostki.
Koń niezmordowanie piął się po stromym zboczu, wzbijając kopytami tumany kurzu. Na szczycie stanął dęba i zatańczył na tylnych nogach. Przez ułamek sekundy koń i jeździec wyglądali jak kamienny posąg na tle nieskazitelnego błękitu nieba. Ledwie kopyta dotknęły ziemi, jeździec dźgnął rumaka ostrogą, zmuszając go do szaleńczego biegu w dół stromizny.
- Nie poczęstujesz mnie?

Zanim wysiadł z powozu i wszedł do domu, kobiety udały się już do swoich pokojów.

opowiesz mi wszystko dokładnie. Spróbuj mi zaufać.
alkoholem. Wyrażali się jak ludzie dobrze wychowani, ale przeraziły ją agresywne spojrzenia
Myśl o nim dodała jej siły, lecz jednocześnie zbierało jej się na płacz. Lękała się o